| jagodka12blog - archiwum: .. |
|
strona główna |
..Wchodzę tam i cię szukam. Wiem, ze gdzies tam jestes plątam się po tych schodach w górę i w dół. Wszystko wydaje się być blisko i w zasięgu ręki. Układam sobie wszystko co ci powiem, wszystkie rzeczy, które się u mnie dzieją. Jak bardzo mi źle nie wiedząc sama do końca z czym, że się pogubiłam. Straciłam wiarę w siebie i we wszystko co robię. Dalej się błąkam po tym domu co raz więcej ludzi się pojawia. Jak fala, której nie jestem w stanie powstrzymać. Ale brnę dalej z nadzieją, że cie odnajdę i powiem ze cieszę się, że mogę na ciebie liczyc. Wiem, że ostatnio byłam dziwna jakby nieobecna. Zastanawiałam się czy to może w końcu jesień mnie dopadła, ale chyba bardziej sama siebie dopadłam. Nie tracę nadziei, że cie znajdę, w końcu nie raz byliśmy w stanie odszukać siebie w takim tłumie. Już mam przygotowaną całą opowieść w głowie i czekam aż powiesz mi, że dam radę i wszystko przeminie. Smutek też musi być obecny, nie można się cieszyć ciągle. W końcu jakbyśmy docenili radość? Uśmiecham się pod nosem, bo widzę jak przejmujesz się, że coś się ze mną złego dzieje jednocześnie cieszysz się, że wiem, że jesteś i że mogę się do ciebie zwrócić zawsze. Ludzi jakby przybywało, ściany w domu robią się bordowe i pojawia się dużo drzwi, korytarzy i schodów. Widzę cię, siedzisz w towarzystwie przy jednym z łóżek i bawisz się całkiem świetnie. Ale umawialiśmy się, że dzisiaj, że w końcu poświęcisz mi chwilę. Z początku chcę po raz kolejny zrezygnować z szansy powiedzenia ci moich żali, ale dalej się trzymam twojej obietnicy. Ale widzę cię wiem, że ona gdzieś tam jest i będzie zła, że rozmawiasz ze mną. Ale przecież nie stanowię zagrożenia. Niby jak ? To samo co prawda mówiłeś o niej do mnie, że nic się nie zmieni. Uwierzyłam ci, bo chyba chciałam. W głębi duszy chciałam, ale czy tak naprawdę można chcieć komuś ufać? Tak więc podchodzę z uśmiechem na twarzy do ciebie, takim szczerym, prawdziwym jak zawsze. Ale ty mnie nie widzisz, nie chcesz nie wiem. Pytam się czy możemy porozmawiać, a ty udajesz, ze nie slyszysz pytania. Wstajesz i idziesz , próbuję rozmawiać, a ty nic. zero kontaktu. Mówię ci, ze mi obiecales, a ty biegniesz gdzies, olewasz tak jak nigdy. Mimo tego, ze wiem: 'powinnam odpuscic' . Nie potrafię, zbyt wiele o mnie wiesz i wzajemnie. Potem rzucasz we mnie butelka i trafiasz mnie w oko. Nie przejmujesz sie tym zbytnio. Ktos widzi mnie z papierosem i mysli ze jestem zenujaca. Moze i jestem, ale wiem, ze próbowalam. Staralam sie tak jak nigdy, chcialam. Nabieraja mi się łzy do oczu, bo widzę, że zbyt wiele poświęciłam osobie która nie potrafi zauważyć, że chcę choćby przez chwile, żeby przy mnie byla. Bo potrzebuję spokojnego punktu, który mi powie :'zwolnij, zastanow sie nad soba, czy faktycznie wiesz co robisz' i najgorsze jest to, ze TY wtedy byles, zawsze. Wiec nie dziw sie jak to boli gdy widze, ze Ciebie to nie interesuje. Widzę jak się ze mnie śmiejesz, kpisz i nie obchodzi Cię wcale to, że mnie to boli jak skurwysyn. Uwierzyłam w naszą znajomość. Wierzyłam, że istnieje takie coś jak przyjaźń damsko-męska. Dalej wierzę. Niestety w momencie gdy jedna osoba w to nie wierzy, to ciężko funkcjonować. Wiedz, że chcę dla Ciebie jak najlepiej. Widzę jak się gubisz. Widzę jak nie wiesz czego chccesz. Próbujesz zapełnić pewną lukę. Lukę po Tej, która była dla Ciebie mega ważna. Rozumiem, staram się przynajmniej, ale zastanów się. Gdybyś był na moim miejscu i widział jak traktuję ludzi jak traktuję słowo miłość, szacunek nie miał być żadnych sprzeciwów ? Wątpię. Chcę jak najlepiej, ale Ty konkretnie Ty starasz się dowartościować, mówisz, że jesteś osobą, która pokazuje kobietom z którymi byłeś z kim się nie zadawać. Szanujmy ligę. NIE JESTEŚ MESJASZEM. Usprawiedliwiasz się niesamowicie. A mnie jako osobę, która chceTwojego dobra odcinasz. ok. Chcesz tak ? To ok. Ja poczekam, ale nie obiecuję, że w momencie kiedy się zorientujesz to będę. Mam swoje granicę, swoją dumę, której nie przeskoczysz.
i wtedy się budzę i zastanawiam się.
I sen był taki jaka jest rzeczywistośc: Masz mnie w dupie, a mi zależy na naszej znajomości. Rób co chcesz, może będę , a może nie. Od Ciebie w tym momencie zależy czy mam mieć jakieś chęci czy nie. W tym momencie powiem Ci : ŻEGNAJ! 2011-11-16 23:00:19 skomentuj (0) |