| jagodka12blog - archiwum: 2012 |
|
strona główna |
2012Możnaby się długo zastanawiać nad tym czy faktycznie nowy rok to zmiany, nowe perspektywy, większa chęć do działania. Z jednej strony owszem, bo jest to pewnego rodzaju motywacja do robienia czegoś nowego, dla siebie. Tak więc zapisałam się na siłownię, biegając wczesniej i pływając sporo w celu zgubienia zbędnych kilogramów. Podobno mam mi o służyć do lepszego samopoczucia. Chyba działa, bo gdy widzę to się cieszę. Ważne by robić to dla siebie, nie dla kogoś innego. tak, robię to dla siebie, by czuć się ze sobą lepiej. Z drugiej strony chyba jest to poniekąd chęć pokazania sobie, że tak naprawdę jest to moja pięta achillesowa. Może chcę sobie udowodnić, że jest to jedyny powód dla którego nie mogę znaleźć jakiejś miłości, zauroczenia wzajemnego? Nie wiem, a co będzie gdy okaże się, że tak naprawdę wcale o to nigdy nie chodziło ? Tylko o to, że tak w rzeczywistości jestem osobą niegodną uwagi, w sensie, ze fajna spoko i w ogóle, ale nie to. Czy mam tak twardy charakter, że nikt nie będzie go w stanie znieść? Nie ukrywam, że biorę to pod uwagę. Bo chyba martwi mnie to nieco. Tam gdzieś w podświadomości. Nie mam zamiaru robić czegokolwiek wbrew sobie, to raz. Dwa nie to nie. Nie mam zamiaru się zmieniać dopóki sama nie poczuję, że tego potrzebuję i chcę. Tak chyba jest wporządku, nie staram się nikogo zmienić i nigdy nie staralam. Oczywiście, że mogę coś tolerować i tego nie akceptować. nie muszę. Nic nie MUSZĘ, ewentualnie mogę. CHcę udowodnić sobie, że potrafię. ŻE POTRAFIĘ. bo potrafię. bo chcę, bo mogę. a co. A tak pod tą grubą warstwą obojętności, kłębi się setka myśli, które nie dają mi spokoju. Dam sobie czas. Czas podobno jest najlepszy na wszystko.
Kłuje, bo wcześniej bolało, a może i dalej boli sama nie wiem. Przykro mi jest, że tak się TO potoczyło. Nie doszukuję się winy ani we mnie ani w tobie. widocznie tak miało być. Tylko to jest cholernie przykre, jak z osoby z którą spędzało się tyle czasu, tyle się rozmawiało, tyle się powiedziało, nagle staje się obojętna. Nagle każdy twój gest, każda wypowiedź w moją stronę wydaję mi się być negatywna i obojętna. Jakgdybyś mnie nie znał w ogóle, jakbyśmy się nie znali. Tylko cześc, cześć , co tam?, nic, a u ciebie?, tez nic, musze leciec, czesc, no czesc. dzięki serio. byłam sobą, moment słabości sprawił, że się oddaliłeś. ok. rozumiem, nie każdy jest mnie znieść na dłuższą metę. Może to o to chodzi ? Kompromisy nigdy nie należały do mojej mocnej strony, jestem pamiętliwą su. pamietam zbyt dużo. i nie odpuszczam tak łatwo. chyba najwyższy czas odpuścić. chyba tak. chyba w tym momencie sobie uświadomiłam, że z łatwością dajesz ludziom odejść. ok. twoja sprawa. fajny z ciebie kolega na czesc. nie miej pretensji, ze mi się odechciało. Ja do pewnego momentu się starałam. może kiedyś docenisz. nie musisz. chyba czas powiedzieć żegnaj, choć do widzenia bym wolala. tak będzie lepiej. dla mnie, dla ciebie. zwłaszcza dla mnie, bo ciebie to nawet nie obejdzie. cześć mądry. miło było.
so the change has begun...
finger crossed 2012-01-31 02:13:04 skomentuj (0) |